Created with WebWaveCMS


Współpracujemy z:

Mistrzostwa Polski klasy Supertwin Poland

Veni vidi vici, tak w skrócie możemy opisać nasze zmagania podczas minionego weekendu na torze Slovakiaring, gdzie braliśmy udział w Mistrzostwach Polski klasy Supertwin Poland.
Nie obyło się jednak bez problemów. Na torze pojawiliśmy już czwartek wieczorem by na piątek być zwartym i gotowym do treningów. Ten weekend miał być dla nas również niejako testem nowej ekipy.
Nowym zawodnikiem naszego Teamu jest Jacek Molik, zawodnik z ogromnym stażem wracający do wyścigów po około 20 latach przerwy. Jacka doskonale znacie jako szefa i właściciela firmy Speed Day.
Towarzyszem w zmaganiach był mu zawodnik będący z nami od początku istnienia Teamu, zeszłoroczny zdobywca Pucharu Polski Michał Król #16.
Kolejną ogromną zmianą była zmiana opon, na których będziemy się ścigać w tym sezonie. Z zeszłorocznych opon Bridgestone R11 przesiedliśmy się na jeszcze bardziej rewelacyjną oponę jaką jest Bridgestone V02 i W01. Okazały się one rewelacyjnym wyborem o czym świadczyły poczynania naszych zawodników na torze.

Sobota stała pod znakiem ogromnych problemów technicznych i niebywałych upałów. Podczas pierwszego treningu jeden z naszych motocykli nagle stracił moc i zgasł. Szybka diagnoza – uszkodzeniu uległ zawór ciśnienia pompy paliwa. Ekspresowa naprawa i powrót na tor.
Już podczas pierwszych treningów Jacek i Michał kręcili najlepsze czasy w klasie Supertwin, pozostawiając za sobą również kilka znacznie mocniejszych 600-tek. Kolejne sesje spędziliśmy na dostrajaniu silnika oraz doborze właściwego przełożenia.
Podczas ostatniej sesji treningowej znów dopadł nas pech. W silniku Jacka pojawiły się niezidentyfikowane stuki i puki. Szybkie osłuchanie i decyzja – rozbieramy co można i szukamy przyczyny. Po kolei sprawdziliśmy sprzęgło, napinacze rozrządu wałki... Wszystko ok. Motocykl poskładany i zonk – nie odpala (fuck), nie działa sprzęgło rozrusznika – rozbieramy!
Mamy to! Powodem stuków okazały się zerwane śruby sprzęgła jednokierunkowego (nowe 10,9). Szybko naprawiamy uszkodzenia, składamy co się da i już koło północy możemy iść spać; jutro będzie ciężki dzień.

Rano budzi nas ogromny upał i bierzemy się do roboty. Koce, paliwo, ciśnienia w oponach, czyli normalny wyścigowy poranek. Kwalifikacje przebiegają spokojnie, chłopaki wykręcają rewelacyjne czasy.
Jacek Molik 2:24.753, co daje mu pierwsze miejsce w klasie, Michał Król #16 2:29.511, co daje mu trzecie miejsce, ciut za Tomaszem Jagielskim z czteryslidery.pl. Znamy Michała nie od wczoraj i wiemy że dopiero podczas wyścigu, kiedy „poczuje krew” – wyłazi z niego bestia.
Nie myliliśmy się i tym razem. Start do wyścigu przebiegał jednak ze sporymi problemami naszej ekipy. Paliwo, koce, ciśnienia itp itd. Wszystko gotowe. Czekamy na start. Odpalamy motocykle i (fuck) – motocykl Jacka nie odpala, uszkodzenie okazało się poważniejsze i należało wymienić całe sprzęgło, a nie jedynie je dokręcić.
Szybka decyzja – Michał jedzie na start, a my z Jackiem kombinujemy, co możemy zrobić.
Był to prawdziwy test dla naszej ekipy. Zapada decyzja: palimy na popych, niby proste, nie – jeśli ma się sprzęgło jednokierunkowe.
Po kilku minutach pchania i prawie wypluciu własnych płuc poddajemy się, ale tylko z pchaniem. I tu przydało się ogromne doświadczenie Jacka i znajomość wszelkich przepisów dotyczących wyścigów motocyklowych.
Udało nam sie utrzymać zimną krew i zdrowe myślenie. Decyzja: odpalamy motocykl za pomocą opalarki rodem z Moto GP, których na co dzień używają zawodnicy serii Classic (ogromne podziękowania za pomoc dla Jana Ciżka ze słowackiej ekipy klasyków).
Jacek wjeżdża na kółko rozgrzewające z pitlane, co wiąże się ze startem z ostatniego pola startowego. Wszyscy ustawiają się na swoich polach i start!
Niestety, podczas pierwszego kółka dochodzi do wypadku, gdzie bardzo mocno ucierpiał jeden z naszych polskich kolegów, pojawia się czerwona flaga i już wiadomo, że będzie restart wyścigu, a my mamy znów problem. Pomocą Michałowi zajął się nieoceniony Chomik czyli Paweł Kropidłowski z Niners Racing Team.
A my, z Mateuszem Molikiem, synem Jacka (role się odwróciły – teraz syn pomaga na wyścigach Tacie – kombinujemy jak to zrobić.
Znów przydaje się Jacka znajomość zasad wyścigowych. Wszelkie próby chłodzenia motocykla się nie powiodły, zwłaszcza, że temperatura otoczenia przekraczała 30 stopni.
Zapada decyzja: gasimy, jedziemy na padok do odpalarki i czekamy na restart. Na szczęście będzie skrócona procedura Quick Restart, więc po wjechaniu na tor nie będziemy musieli gasić motocykla. Niestety, zostajemy wprowadzeni w błąd, że mamy wjeżdżać za minutę, która okazuje się 5 minutami. Jacek dojeżdża do końca alei serwisowej i obserwuje temperaturę na wyświetlaczu. Niestety motocykl się grzeje i trzeba zgasić, Jacek gasi motocykl licząc na to, że odpali.
Zapala się zielone światło i wpuszczają na tor, a nasza SV-ka odpala jak gdyby nigdy nic!
Chłopaki startują już ze swoich prawidłowych miejsc i wszystko przebiega zgodnie z planem. Jacek, po świetnym starcie, przebija się do przodu, zostawiając kolegów z tyłu.
W Michale, zgodnie z oczekiwaniami, rodzi się bestia. Z kółka na kółko chłopaki się rozkręcają osiągając rewelacyjne czasy.
Jacek: 2:22.567, a Michał – 2:25.670, co daje im pierwsze miejsce dla Jacka i drugie dla Michała. Podium uzupełnia Tomasz Jagielski z 4 slidery.
Dla nas jednak dzień się nie kończy – musimy usunąć awarię rozrusznika. Jeden z kolegów z Twin 650 „wydzwonił” podczas wyścigu, demolując motocykl i uszkadzając nieco siebie przy okazji. Poprosiliśmy go o pomoc, na co zgodził się bez mrugnięcia okiem i już za kilka chwil przekładaliśmy jego sprzęgło rozrusznika do naszego motocykla. Ogromne podziękowania dla kolegi Tomka Sadka za pożyczenie sprzęgła, trzymaj się brachu i zdrowiej!

Następny dzień już bez kłopotów technicznych. Na Warmup nie wyjeżdżamy – pół toru mokre, pół suche. Czekamy na rozwój sytuacji. Michał modli się o deszcz, gdyż wie, że na mokrym jest niesamowicie szybki. Jacek wolałby gdyby tor wysechł.
Godzinę przed wyścigiem już nie mamy złudzeń – będzie mokro. Zmieniamy opony na W01 i oczekujemy na start. Chłopaki wyjeżdżają na tor i ustawiają się na gridzie, nagle z nieba zaczyna lać się jak z kranu, ale tylko przez chwilę. Zapada decyzja że wyścig jedzie normalnie.
Start! Michał nie zawiódł, wystrzelił do przodu, utrzymując rewelacyjne tempo wyścigu, od pierwszego do ostatniego kółka. Jacek tym razem musiał zadowolić się drugim miejscem w Super Twin Poland, oraz pierwszym w czeskiej serii Twinów, w której również startował.

Dla nas, jako Teamu, był to rewaluacyjny weekend. Pokazał, że stanowimy zgraną ekipę, która pomimo przeciwności potrafi sobie radzić i, co najważniejsze, wygrywać.
Veni vidi vici! Do zobaczenia w Poznaniu.
 
Podziękowania:
26 lipca 2021

Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 września 2021
Krótkie podsumowanie rajdu Enduro Rally 24.
14 września 2021
W tej części przedstawimy Wam jak prawidłowo wyregulować łańcuch oraz jak sprawdzić jego stan.

Uwaga! Konkurs z super nagrodami!

Sprawdź!

+48 512 09 88 89